Tu jesteś:Start / Szlaki / Wędrówki melancholijne

Szlak „Wędrówki melancholijne”

 

Księża i kapłani, zwykli ludzie i ci wysoko urodzeni: Polacy, Niemcy, Żydzi… a nawet Holendrzy. Wszyscy oni tak samo płakali po stracie bliskich i wyrażali do nich miłość, stawiając okazałe grobowce, piękne sztuką kamieniarską pomniki… a czasem tylko granitowe kamienie, które przyniósł lodowiec, zanim nas opuścił..

Punkty szlaku

Marzęcin – Wieś której nie ma

Rudnica – cmentarz ewangelicki

Glisno - Mauzoleum rodu von Wartenberg i Ruiny von Marvitz

Jarnatów – Mauzoleum Rittnerów

Skwierzyna – Kirkut

Międzyrzecz – Muzeum Portretów Trumiennych

Bobowicko – Lapidarium Dziembowskich

Goruńsko – Mauzoleum Buttnerów

Marzęcin – wieś, której nie ma

W styczniu 1945 roku w okolicy Marienspring, pięć czołgów niemieckich zastawiło zasadzkę nad Kłodawką na zbliżającą się kolumnę czołgów Armii Czerwonej. Nieoczekiwanie na tyłach Niemców pojawił się pojedynczy uszkodzony radziecki czołg. Zaskoczeni dowódcy niemieckich czołgów odwrócili pojazdy w jego stronę, a tymczasem nadjechała oczekiwana kolumna Rosjan. Odwrócone niemieckie czołgi były bezbronne… dalszy ciąg potyczki łatwo sobie wyobrazić.

Trudno wyobrazić sobie jednak to co stało się chwilę później. Z nieznanych powodów Rosjanie, nawet jak na wojenne standardy zachowali się w sposób nieoczekiwany. Po wkroczeniu do pobliskiej wsi spalili ją i jej mieszkańców.

Dziś o Marienspring przypominają tylko posadzone ludzką ręką zdziczałe drzewa i tablice informacyjne. Teren wsi porośnięty jest lasem. Nad jeziorem znajdziemy lapidarium założone z ocalałych grobów. Właściwie cała wieś to swoiste Lapidarium. Ale nie będziemy Was prowadzić za rękę poznajcie je sami.

Do Marzęcina +52°49’48.71” +15°7’57.89” dotrzemy z Mironic - wsi na szlaku „Zapomniana prowincja”, brukową drogą prowadzącą do łowiska wędkarskiego. Stamtąd jedziemy dalej po 3 kilometrach pierwsze znaki pokierują nas do dawnego Marienspring, gdzie rolę przewodnika przejmą tablice informacyjne.

Odległość z Mironic do Marzęcina - 6km, droga dla rowerzystów i zmotoryzowanych.

Cmentarze wsi Rudnica

Rudnica +52°36’59.52” +15°11’33.33” – wieś, która początek wzięła od kuźnicy, założonej w połowie XVI w. na gruntach wsi Kołczyn. Przez większą część historii wsi, mieszkańcy Rudnicy chowali swoich bliskich na przykościelnym cmentarzu, po którym dziś zachował się zaledwie ślad w postaci kilku nagrobków. Z czasem, teren wokół cmentarza okazał się zbyt mały. Nowe miejsce pochówku znalazło się na skraju lasu, na północny - wschód od wsi.

Wskazówki dojazdu:

Do Rudnicy najłatwiej dotrzemy od południa, jadąc drogą krajową 22. Skrzyżowanie +52°34’55.9” +15°11’26.29” na którym skręcimy do wsi, znajduje się vis-a-vis drogi 136 na Lubniewice. Po zjechaniu z drogi krajowej, zanurzamy się w las, który towarzyszy nam do samej wsi. Wjeżdżając do Rudnicy, pokonujemy mostek na Lubniewce, pod którym znajduje się malowniczy próg wodny. Mijamy kolejne zabudowania wsi, aż docieramy do widocznego po lewej stronie ulicy kościoła. Tu zatrzymujemy się po raz pierwszy.

Rudnicki kościół pw. Świętej Rodziny otoczony jest parkanem, niezamykana furtka zaprasza nas do wejścia. Jeśli kościół jest otwarty, warto zerknąć do wnętrza, które - choć skromne - kryje ciekawe kolebkowe sklepienie.

kościół pw. Świętej Rodziny

Obchodzimy kościół idąc w lewo, uwagę naszą zwracają dwa odlane krzyże.

To groby młynarza Gotfryda Barscha i jego żony – za nimi jeszcze kilka, ledwie widocznych w trawie, nagrobków. Na prawo od kościoła, już za ogrodzeniem, rzuca się w oczy kamienne rumowisko. To pozostałość pomnika poległych. Podobnie jak w wielu innych miejscowościach regionu, również i tu oddawano hołd poległym. Spod kościoła wyruszamy dalej na północny-zachód, w kierunku Kołczyna. Mijając krzyż po prawej stronie drogi, zjeżdżamy z asfaltu w drogę gruntową. Około 150 m przed nami, tuż przed domkiem na skraju lasu, skręcamy w prawo, w drogę prowadzącą do lasu. Mijamy pierwszy niewielki sosnowy lasek i zanurzamy się w starodrzew. Za drewnianym ogrodzeniem, po lewej stronie, dostrzegamy pozostałości ewangelickiego cmentarza z XIX w. Mimo, że teren ten nie kryje zbyt wielu dobrze zachowanych nagrobków, warty jest zapamiętania: widać tu niewidzialną rękę, która spróbowała uporządkować teren i wydobyć nagrobki z objęć lasu.

Jak łatwo odgadnąć, na większości grobów są niemieckie nazwiska, ale - jak to bywało na pograniczu wielkopolsko-brandenburskim - także Rudnica widziała wiele małżeństw mieszanych i mieszkańców, którzy niezależnie od swojego poczucia przynależności narodowej, nosili nazwiska mające polską etymologię.

Na wielu grobach jest tego świadectwo. Przyglądając się zachowanym tablicom, widzimy również, że lata 70-te XIX w. nie szczędziły Rudniczanom rodzinnych tragedii, wiele mogił, nawet tych okazałych to miejsce pochówku dzieci.

Jednym z najlepiej zachowanych nagrobków jest pomnik Johanna Christiana Watschke. Szokujący wydaje się fakt, że mimo podeszłego wieku zmarłego, na jego grobie odnotowano, że umarł jak żołnierz (rok 1866 był rokiem wojny prusko-austriackiej).

pomnik Johanna Christiana Watschke

 

Naprzeciw ewangelickiego cmentarza w Rudnicy jest aleja, która prowadzi do współcześnie funkcjonującego cmentarza. Niemal w jego przedsionku, wśród zarośli i drzew po obu stronach, znajdują się groby młodszego cmentarza.

Tu również czas i wdzierająca się przyroda odcisnęły swoje piętno. Choć… w odróżnieniu od cmentarza, który opuściliśmy, widoczna jest tu czyjaś rzadka obecność. Czasami, po drodze, ktoś zapali znicz...

W promieniu 20km znajdują się dwa inne Obiekty na szlaku Wędrówki Melancholijne; Glisno i Jarnatów.

Glisno

Znana nam z lasów i jezior gmina Lubniewice skrywa dwa obiekty szlaku "Wędrówki Melancholijne". Oba związane są z mieszkającymi tu rodami, właścicielami pałaców, w których cieniu pozostają przez wielu nieodkryte.

Glisno, Mauzoleum rodu von Wartenberg, założone przez nestora Rodu Carla von Wanderberga po nabyciu pałacu w Gliśnie w roku 1857. Znajduje się ono w południowo-wschodniej części parku. Dojdziemy do niego aleją ukośnie odchodzącą w lewo od linii zabudowy pałacu.

Wcześniej przy pałacu w Gliśnie istniało mauzoleum rodu von Marwitz, usunięte przez von Wartenbergów. Niektóre źródła przypisują temu mauzoleum, gotyckie ruiny budowli na wzgórzu.

 

Chcesz przeczytać więcej o pałacu w Gliśnie - zobacz jego opis na szlaku "Zamki, dwory i pałace".

 

Jarnatów

Kolejny obiekt fumeralny w gminie Lubniewice, to mauzoleum rodziny von Waldow w Jarnatowie. Dostaniemy się tam, kierując się spod pałacu w Gliśnie w lewo na skrzyżowaniu przy przystanku, do drogi relacji Wędrzyn-Lubniewice. Tam skręcamy w prawo, po wjechaniu do Lubniewic wypatrujmy drogowskazu w lewo na Jarnatów.

Zanim we wsi odnajdziemy interesujące nas mauzoleum, spójrzmy na barokowy kościół pw. Matki Boskiej Skaplerzowej oraz pałac sięgający swymi początkami XVII wieku, jak również zabudowania folwarczne.

  • kościół pw. Matki Boskiej Skaplerzowej
  • pałac XVII wiek

 

Mauzoleum w Jarnatowie znajduje się tuż przy obecnym cmentarzu komunalnym. W latach władania dobrami jarnatowskimi przez prywatnych właścicieli, mauzoleum było miejscem ich pochówku.

Na chwilę obecną przedstawia zły stan, chociaż niektóre elementy się jeszcze zachowały, tj. nadziemna kopuła wsparta kolumnami, herb właścicieli Jarnatowa bezpośrednio nad kryptą grobową i krata zabezpieczająca wejście do krypty.

 

Po obejrzeniu świątyni dumania, u podnóża pagórka na którym jest wzniesiona, znajdziemy wejście do grobowca.

Dużym zaskoczeniem są otwarte kraty. Wśród gruzów można zobaczyć trumny w których spoczywały doczesne szczątki członków rodu...

Przygnębieni widokiem opuszczamy to miejsce. Jeśli czas nie goni, wart uwagi jest stary cmentarz przy drodze do Sienna.

 

Skwierzyna

Zwiedzając okolicę Międzyrzecza, bądź też podróżując nad morze, warto zatrzymać się na chwilę w Skwierzynie. W tym dawniej królewskim mieście, położonym na skrzyżowaniu szlaków łączących Wielkopolskę z Brandenburgią, żyli przez ponad 700 lat Żydzi. Dziś pozostał po nich tylko kirkut w południowej części miasta.

Najłatwiej trafimy do tego miejsca, wjeżdżając drogą od strony Międzyrzecza. Tuż przy tablicy Skwierzyna, mijamy porośnięte lasem wzgórze, za nim dwa domostwa i katolicki cmentarz. Zatrzymajmy się przy nim i cofnijmy do wzgórza (jadący z północy, też bez trudu tu trafią, gdyż będzie to zalesione wzgórze tuż za widocznym po lewej stronie ulicy cmentarzem).

Wzgórze zwane dawniej Judenberg (Żydowska Góra), kryje w sobie największy kirkut w zachodniej Wielkopolsce.

Schodzimy z pobocza i skręcamy w wąską, wijącą się wśród drzew ścieżkę,

prowadzącą w górę. Już przed szczytem pojawiają się pierwsze nagrobki, niczym nie przypominają znanych nam z innych cmentarzy form. Często są to po prostu małe, granitowe kamienie, skryte wśród liści i bluszczu.

Dopiero będąc na szczycie, możemy zobaczyć ogrom tego miejsca. Na ponad dwu hektarach, w cieniu starych lip i dębów, pozostało do dziś ponad 240 macew.

Czas, jak na wielu innych cmentarzach, zatarł układ alejek, groby wydają się być dość chaotycznie porozrzucane, małymi oddalonymi kępami. Tylko we wschodniej części widać pierwotny układ alei, a uwagę przykuwają resztki muru.

Skwierzyńskie macewy nawiązują swym wyglądem do bramy, symbolu przejścia z życia ziemskiego do życia w wieczności. Zachowały się charakterystyczne dla judaizmu ornamenty, to właśnie one dają nam nieco wskazówek, kto został tu pochowany. I tak..

DŁONIE

 

Stykające się kciukami i palcami wskazującymi - o dwóch ostatnich palcach odchylonych - oznaczają, że zmarły należał do kapłanów kohenów, tzn. potomków arcykapłana Aarona. Ich wizerunek pojawia się na macewach już w XVII wieku. Kapłańskie prawa były dziedziczne, zatem dłonie możemy również odnaleźć na grobach dzieci. Tylko koheni mieli prawo błogosławić lud Izraela, zgodnie z nakazem Boga: "Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem" (Lb 6, 24-26). W czasach istnienia Świątyni Jerozolimskiej najwyższy kapłan codziennie rano wygłaszał te słowa, wcześniej zdejmował obuwie, zasłaniał tałesem głowę i oczy, tak aby nie widzieć własnych rąk, które podnosił w górę, w charakterystyczny sposób rozdzielając palce i łącząc kciuki. W tym momencie był tylko narzędziem Boga. Z tego samego powodu wszyscy pochylali głowy.

KORONA

Wiedza, mądrość i pobożność zmarłego. Korona to symbol, znak Tory, a więc prawo zawarte w Pięcioksięgu (w synagodze ozdabia Torę właśnie), zazwyczaj w sąsiedztwie dłoni kapłana błogosławiącego zebranych w synagodze, jak również innych symboli, tworząc wielowarstwową kompozycję znaczeń. Często trzymana przez dwa lwy, jelenie lub gryfy. Nagrobek z koroną należy do zmarłego uczonego w księgach judaizmu, ale może też oznaczać głowę rodziny.

GWIAZDA DAWIDA

Pojawia się w sztuce w XIX wieku, wraz z rozwojem ruchu syjonistycznego. Złożona z dwóch splecionych trójkątów stanowi symbol jedności oraz harmonii, na którą składają się czynnik męski i kobiecy. Nauki tajemne widziały w niej symbol łączący ogień i wodę, ducha z materią, stanowiący harmonijny układ przeciwieństw. W alchemii stanowiła opis pramaterii, zawierającej wszystkie żywioły. Znak ten miał znajdować się na sygnecie Salomona i tarczy Dawida, aby chronić go przed niebezpieczeństwem. Na macewach jest symbolem Erec Izrael - wyraża nadzieję na powrót do Ziemi obiecanej. Oznaczała sympatyków syjonizmu, czyli odrodzenia państwa żydowskiego w duchu kultury hebrajskiej.

LEW

To najczęściej występujący motyw na męskich nagrobkach żydowskich w Polsce. To symbol pokolenia Judy, rodu Dawida, z którego będzie pochodził Mesjasz. Wywodzi się z błogosławieństwa udzielonego przez Jakuba swym 12 synom, protoplastom plemion Izraela.

W Biblii lew występuje jako uosobienie siły i potęgi porównywalnej z potęgą, mocą Stwórcy. Motyw lwa wspiętego na tylnych łapach podtrzymujący palmę - także symbol pokolenia Judy, symbolizujący odkupienie - zapewne kojarzyć miało osobę zmarłego z powagą i dostojeństwem i tym samym uświęcać jego imię.

PALMA

Roślina przyrównywana do nauki Tory. W czasie święta Sukkot przygotowywano bukiet lulaw, składający się z gałązki palmowej, a ludzi studiujących Pisma i wykonujących wolę Boga przyrównywano do owoców palmy daktylowej, pełnych aromatu, pachnących i smacznych. Przedstawienie palmy na macewie oznacza człowieka sprawiedliwego, który będzie się cieszył szczęściem i życiem wiecznym.

KSIĘGA, SZAFA Z KSIĄŻKAMI

Mąż uczony w Piśmie lub pisarz przepisujący Torę. Także nauczyciel. Czasami zastępuje je znaczeniowo element ręki trzymającej gęsie pióro. Symbol odnosił się również do ludzi uczonych, tych którzy czytali Torę w synagodze lub pełnili funkcję rabinów.

ŚWIECE, ŚWIECZNIKI

Płaskorzeźby występujące na grobach kobiet. W żydowskiej rodzinie to właśnie kobieta zapala szabasowe świece. Złamana świeca stanowi odniesienie do przerwanego życia. Menory oznaczają także bogobojność. Obecnie pełni także funkcję symbolu tożsamości narodowej.

MISA, DZBAN

Symbol zdobił groby zmarłych pochodzących z plemienia Lewitów (ha-Lewi), osób pełniących funkcje pomocników podczas modlitw. Do ich zadań należało między innymi czytanie w synagodze Tory oraz obmywanie rabinom rąk, do czego używano dzbana i misy.

PUSZKA OFIARNA

Relief zdobił macewy osób znanych ze swej dobroczynności. Niejednokrotnie była to osoba finansująca instytucje medyczne i ochronki. Niekiedy przedstawiano także monety wrzucane do puszki, a więc i ręka.

ZŁAMANE DRZEWO

Piękna kolumna przepasana całunem - symbol przerwanego życia. Mogła oznaczać nagłe przerwane życia (wypadek, nieoczekiwana śmiertelna choroba, często w młodym wieku).

MOTYWY ANIMALISTYCZNE

Odnosiły się one często do imion. I tak: jeleń oznaczał - imię Cwi, Hirsz; niedźwiedź - imię Dow, Ber; wilk - imiona Zew, Wolf, Beniamin; owca - imiona Rachela, Rebeka; gołąb - imiona Taube lub Jona; ptak - imiona Cipora, Fejgl. Przedstawienia zwierząt odnosiły się też do cech zmarłego,w myśl cytatu z Miszny, mówiącego: "Bądź śmiały jak lampart, lekki jak orzeł, rączy jak jeleń, silny jak lew do wypełnienia woli Ojca twego, który jest w niebie".

GĘSIE PIÓRO KSIĘGA LUB KAŁAMARZ

Oznaczały, że zmarły był kopistą-soferem, który trudnił się przepisywaniem świętych ksiąg, a zwłaszcza Tory. Mógł też być literatem.

GAŁĄZKA OLIWNA - symbol odkupienia

 

Charakterystyczną cechą wielu skwierzyńskich macew jest pojawienie się symbolu nie wywodzącego się z tradycji żydowskiej. Zreformowani skwierzyńscy Żydzi, zaczerpnęli z religii protestanckiej symbol OKA OPATRZNOŚCI.

Alfabet hebrajski nie pozwala nam na odczytanie wyrytych w nim informacji i epiafium. Dla nas szokujące wydają się zapisane cyframi greckimi daty. Rok 5730 powoduje chaos w głowie...

Znającym język niemiecki z pomocą przychodzi prawo pruskie, nakładające obowiązek umieszczania zwięzłych informacji i epitafium w tym języku. Zazwyczaj są one z tyłu macew.

Wśród dających się odczytać epitafium można znaleźć:

"Biada, biada/ niech rozpłynie się każde serce, niech osłabią się wszelkie ręce/ Mówcie >>ach<<, łzę niech ronią oczy/ Kto to ujrzy, niech wówczas narzeka jako ze złamanym biodrem/ nad śmiercią niewiasty sprawiedliwej/ Sławnej pani Rejchl, córki/ zmarłego uczonego, naszego nauczyciela i Pana Jehudy Lejba". "Uczony doskonały, ukoronowany uczynkami/ Miłymi, czyniący sprawiedliwość i postępujący doskonale w uczynkach świętych, w przykazaniu, obrzezaniu i czytaniu Tory i umiejętności trąbienia w róg". Czasami inskrypcje są krótsze: "Tu pochowany mąż prawy, kroczący drogą doskonałości, zajmujący się handlem uczciwie". "Z pochwy wyciągnęła śmierć swój miecz/ Wyciągnęła rękę w srogości swego gniewu/ Zamachnęła się z nim na dziecko maleńkie".

 

Epitafia kończą się frazą z żydowskiej modlitwy za zmarłych Jizkor: "Niech będzie jego dusza związana w woreczku żywych"

Inne Obiekty na szlaku:

Międzyrzecz – Kolekcja portretów trumiennych w muzeum na zamku
Bobowicko – Lapidarium Dziembowskich

 

Na szlaku Wędrówki Melancholijne zamek w Międzyrzeczu +52°26’41.12” +15°34’22.29” pełni rolę niezwykłą. I choć jest miejscem w którym nie ma, pełnych zadumy i tajemnicy cmentarzy, ani zagubionych w gąszczu, przyprawiających o dreszcz grobowców, to jednak ma coś, czego inne nasze miejsca nie posiadają. A mianowicie NAJWIĘKSZĄ w Polsce kolekcję portretów trumiennych.

Nie lubiącym danych encyklopedycznych przypomnijmy; portret trumienny - jak głosi anegdota, bok pasów słuckich to jedyny polski wkład w sztukę europejską.

I rzeczywiście jest czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym w Europie, ale trzeba pamiętać, że stanowił on tylko dopełnienie pogrzebu, który jak wszystko w żądnym przepychu baroku, zyskał niezwykły nawet jak na swoje czasy format.

I choć w 1696 roku B. O'Conno w swych pamiętnikach napisał: "W pogrzebach Polaków jest tyle okazałości i pompy, że prędzej wziąłbyś je za tryumfy, niż za pochowanie umarłych", to wśród portretów w naszym muzeum, są zarówno przedstawiciele okolicznej szlachty polskiej, jak i osiadłej niemieckiej. Bo istota śmierci łączy wszystkich, a obyczaj na pograniczu, bywa że przenika...

Zapraszamy do odwiedzenia zbiorów muzealnych:

Od marca do listopada wtorek - sobota 9:00 - 16:00, w niedziele i święta 10:00 - 16:00

Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej im. Alfa Kowalskiego, ul. Podzamcze 2, 66-300 Międzyrzecz, tel. 48 95 742 18 50

 

Lapidarium Dziembowskich

Opuszczamy Międzyrzecz, pamiętając o nazwisku Dziembowski, które pojawiło się wśród portretów trumiennych. Jego trop zaprowadzi nas w melancholijną podróż do pobliskiego Bobowicka +52°26’30.75” +15°38’18.44” miejscowości leżącej na szlaku "Zamki dwory i pałace", a także będącej punktem w Podróży melancholijnej.

Wyjeżdżając z Międzyrzecza kierujemy się, przy znanym nam już kościele pw. Jana Chrzciciela, drogą na Pszczew. Za szpitalem miejskim, tuż przed Paklicą, skręcamy w lewo, następnie - przy dworcu kolejowym - w prawo. Przejeżdżamy przejazd kolejowy i wkrótce mijamy, leżący po lewej stronie drogi, szpital w Obrzycach. Wjeżdżając do lasu widzimy znak Bobowicko - 1 km.

Za lasem mały przejazd kolejowy, na zakręcie - tuż za nim - zaczyna się Jezioro Bobowicko, za którym wjeżdżamy do wsi o tej samej nazwie. W Bobowicku skręcamy na Trzciel i po 50 metrach, kolejny raz w prawo, w brukową drogę, którą dojeżdżamy do bramy pałacu. W tym miejscu rozstajemy się z pojazdem, zamknięta brama zespołu dworskiego nie robi zachęcającego wrażenia, mimo tego schodzimy gruntową drogą wzdłuż ogrodzenia do leżącego w dole jeziora, bo warto. Przed pasem trzcin skręcamy w prawo, idąc ścieżką pomiędzy brzegiem jeziora a wznoszącymi się na skarpie zabudowaniami folwarcznnymi. Ku naszemu zdziwieniu: jeden z domów stoi niżej, tuż nad lustrem wody. Mijamy go i dochodzimy do kresu wycieczki. Wysoko nad nami, na zboczu opasanym murami, wznosi się bobowicki dwór,

Bobowicki dwór

podchodzimy do niego schodami prowadzącymi w górę.

Mieszkająca tu rodzina Dziembowskich, posiadała rozległe dobra. Ten znamienity, wielkopolski ród nie był narodowościowo hermetyczny, chętnie wchodzili w koligacje z sąsiadującą szlachtą niemiecką, ulegli również wpływom reformacji - gościli Arian.

Późnobarokowy dwór, który oglądamy wybudowano w XVIII stuleciu.

 

Na tarasie wznoszącym się wysoko nad jeziorem widzimy mały cmentarz rodzinny, uwagę zwracają barokowe pomniki i wykute epitafia, niestety wszystkie w języku niemieckim.

 

Dla nie znających języka pozostaje podziwianie sztuki kamieniarza. Na trójbocznym, rzucającym się w oczy cokole nagrobnym, widzimy fumeralną symbolikę: słońce tonące w wodzie, pochyłe drzewo, nurkującego łabędzia.

  • słońce tonące w wodzie
  • pochyłe drzewo
  • nurkujący łabędź

 

Najmłodszy z pomników pochodzi z początku XX w.

 

Warto wspomnieć, że sam cmentarz był wcześniej położony poniżej dworu. Dopiero w ubiegłym stuleciu, w obawie przed zniszczeniem, zachowane nagrobki przeniesiono w miejsce obecne (Dziembowscy nie chowali przodków pod oknami ;).

Dobra bobowickie pozostały w rękach rodziny aż do roku 1945.

Szlaki Lubtur w pobliżu Bobowicka:

 

Rządzone Habitem – Etap Biskupi i Cystersi 15km, Słoneczne plaże J. Głębokie – 8 km, "LUBkajak" - Obra 4 km, "Wśród tam, bunkrów i mostów" 14 km – Pniewo

Mauzoleum Buttnerów w Goruńsku

 

Podążając etapem "Z Perły do Źródła", na szlaku "Rządzone Habitem", trafiamy do miejscowości Goruńsko. Chwila koncentracji, szybkie spojrzenie w lewo na skrzyżowaniu i odjeżdżamy w prawo, kierując się na Bledzew...

Tym razem chcielibyśmy Was zachęcić do dłuższego pozostania w Goruńsku.

A więc, od początku...

Podążając etapem "Z Perły do Źródła", na szlaku" Rządzone Habitem", trafiamy do miejscowości Goruńsko. Chwila koncentracji, szybkie spojrzenie w lewo, w prawo, kierunkowskaz w lewo i skręcamy, by zatrzymać się po chwili przy widocznych pozostałościach parku. Szerokie pobocze zapewnia bezpieczny postój. Mniej odważni mogą go też zaparkować przed mijanym przed chwilą sklepem. Warto wyjąc kije z bagażnika. Nie, nie kradną! Po prostu przed nami piesza wycieczka, gratka dla amatorów nording-walking. Dalej jechać mogą tylko rowerzyści, po uprzednim pokonaniu trzech schodków.

Wdrapujemy się na stopnie i wchodzimy do parku, przed nami asfaltowe boisko, za nim drzewa kryjące folwarczną zabudowę. Udeptana ścieżka prowadzi nas skosem w lewo ku zaroślom, które - jak się po chwili okazuje- wytaczają starą aleję.

Idziemy około 5 minut, aż docieramy do skrzyżowania z brukową wiejską ulicą. Tu skręcamy w lewo, nasza droga prowadzi nas w pole...

które pokonujemy idąc wzdłuż linii starych kasztanów. Przed nami, na wzgórzu, widnieje las. Ale by do niego dotrzeć, musimy po 100 metrach opuścić naszą drogę i skręcić w prawo, w ledwie widoczną aleję starych dębów i kasztanów, wspinającą się lekko w górę. To stara droga pogrzebowa.

 

Po kolejnych 100 metrach, wśród drzew przed nami, zauważymy ponure zarysy grobowca Buttnerów. Ostatnie kilkanaście metrów pokonujemy przedzierając się przez zarośla.

Stojąc u stóp mauzoleum, nietrudno zgadnąć, dlaczego wybrano taką lokalizację. Ze stopni grobowca widać niemal całą wieś. Chwileczkę, nie przyszliśmy tu dla wiejskiego krajobrazu... Otaczające nas ściany robią ponure wrażenie. Kolumny ledwie podtrzymują zmurszały tympanon, a chylące się nad naszymi głowami rubinie potęgują przytłaczające wrażenie.

Przed nami, mrokiem swojej czeluści zionie, otwarta krypta grobowa. Bez obaw... już od dawna jest pusta. Jedynymi jej lokatorami są pająki oraz leśnie gryzonie, które do niej wpadły, czekając teraz na pewną głodową śmierć...

Ponury żart... Tak jak i miejsce, które miało świadczyć o potędze rodziny Buttnerów, a dziś niszczeje z rzadka odwiedzane. Czy warto tu przyjść? Z pewnością tak... Czas płynie nieubłagalnie dokonując dzieła zniszczenia. Z każdym rokiem, takich miejsc mamy w "Krainie Lubtur" coraz mniej. Niektóre z nich udaje się ocalić.

 

Powrót: drogą, którą przybyliśmy do szlaku „Rządzone Habitem”. Nie sposób zabłądzić. "Grobowy" spacer w obie strony nie powinien nam zająć więcej niż 20 minut.

Poprzedni
Wrzesień 2017
Następny
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Szukaj
Newsletter
Bądź zawsze na bieżąco.
Zamów nasz newsletter.
Licznik odwiedzin:
Liczba dzisiejszych odwiedzin: 244
Liczba odwiedzin od startu: 323 961
Teraz on-line: 0
Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich - Europa inwestująca w obszary wiejskie.
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach działania „Wdrażanie projektów współpracy”
Osi IV LEADER Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 – 2013.
Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 - Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.